DROPMIX - KARCIANKA PRZYSZŁOŚCI

KRAKÓW LIVE FESTIVAL





W dniach 18-19 sierpnia w muzeum lotnictwa w Krakowie mieliśmy okazję usłyszeć kolejnych arytstów podczas Kraków Live Festival. Jeden z fajniejszych letnich festiwali w naszym kraju w tej części Polski w malowniczym Krakowie. Byłem tam i ja i właśnie tą relacją chciałbym się z Wami podzielić.

W całej tej zabawie towarzyszyła mi Natalia, dziewczyna, która sprawia, że się uśmiecham. Zajechaliśmy w piątek wcześnie rano na krakowski dworzec, więc była pora na małą rozgrzewkę. Szybki transport do noclegowni na ul. Dolnych Młynów, która stanowiła naszą bazę wypadową. Dobra miejscówka, niedroga, a odległość od centrum... pięć minut pieszo. Graty zostawione, no to wio!

Po drodze szybkie śniadanie. Padło na naleśnikarnię - Pan Naleśnik. 

Jakoś tak wyszło, że byliśmy pierwszymi klientami. Obsługa bardzo miła i przyjemna, ceny troche wysokie. Za cztery naleśniki z jabłkiem i kawę zapłaciliśmy powyżej 30zł. No chyba, że to standardowe ceny w Krakowie i nie jestem do nich przyzwyczajony. Po udanym śniadaniu i złapaniu nowej energii, ruszyliśmy dalej.

Jako że była to pierwsza wizyta Natalii w Krakowie poszliśmy na... Starówkę. Jakże inaczej.
Kilka kółek wokół Sukiennic, rzut oka na knajpki, spacer przez Sukiennice, pamiątki i marsz trwa dalej. Kierujemy się w stronę Wisły i Wawelu. Parę minut później docieramy do podnóży Zamku Wawelskiego i naszej królowej rzek.
Postanowiliśmy skorzystać z pięknej pogody, kupując lemoniadę, walnąć się na trawce przy promenadzie, jak za młodzieńczych lat. Buty i skarpety zniknęły ze stóp i tak... to jest życie.

Po godzinnym leniuchowaniu, zebraliśmy się w końcu w garść i ruszyliśmy dalej. Przystanek Wawel.

A tam, Katedra, Muzeum i Grobowce. Weszliśmy na wieżę Katedry, skąd podziwiać można piękną panoramę miasta. Widok naprawdę cudny, pozazdrościć tym, co mają go na co dzień. Spędziliśmy na Zamku parę godzin, przyszła pora na głoda, więc czas coś wszamać.



fot. Restauracja Pod Wawelem

Teraz posłuchajcie mnie poważnie. Będąc w Krakowie, nie możecie ominąć tej restauracji. Cud w gębie, porcje jak dla dwojga, ceny jak na promocjach w hipermarketach, a obsługa jak marzenie. Restaruacja Pod Wawelem, Kompanii Kuflowej mieści się pod Hotelem Royal w centrum miasta, jakieś 50 metrów od Zamku.


Niech Was nie zrazi kolejka sięgająca do drzwi wejściowych, to najlepszy komplement, a naprawdę warto zaczekać. Knajpa odwzajemni się Wam wspaniałymi doznaniami.



Południe za nami, koncerty supportu na festivalu już ruszyły. Czas się zbierać. Szybkie przepakowanie w bazie noclegowej i ruszamy. Mamy szczęście, cały czas towarzyszy nam piękna dwudziestopięcio-stopniowa pogoda. Ruszamy, tramwaj pełen, ale przynajmniej wiemy, gdzie wysiąść i idziemy za tłumem. Wchodzimy bez przeszkód, szybka kontrola i już jesteśmy na terenie. A tam, miliony osób, namioty punktów gastronomicznych jeden za drugim, browarki, red bulle. Jak to na festivalu. I za to je kochamy. Mamy bilety jednodniowe, jak się później okazało to był strzał w dziesiątkę, ale o tym za moment. Przyjechaliśmy do Krakowa, głównie ze względu na Ellie Goulding. Miał być Rock Fest i Breaking Benjamin we Wrocławiu, ale Ellie zwyciężyła jednogłośnie w live performance battle na youtube. Mieliśmy kolejnego farta, bo Breaking Benjmanin koniec końców odwołał swój koncert we Wrocławiu.
Szybki rekonesans co mamy na placu festivalu i zaczynamy doznania muzyczne.

Mała loża VIP, redbull w dłoń, dupa na poduchę i delektujemy się supportem w oczekiwaniu na Ellie.
Pogoda rozpieszcza.
Muzyka gra.
Jest miło.

I w końcu czas na blondyne z Wielkiej Brytanii. Zaczęła. Całe show trwało około dwóch godzin. I muszę przyznać, że spodziewałem się gorszego występu, takiego trochę nastawienia angielskiego do Polaków. Ale miło się zaskoczyłem. Była energinczna, zabawiała publiczność, śpiewała ładnie i czysto. Miło było.

Ten wieczór dobiegł końca. Czas wracać. Dzięki Bogu za ubera.

Dzień drugi zastał nas kompletną zmianą pogody. Ze słonecznych dwudziestu pięciu stopni, zrobił się burzowo-deszczowy dzień, w którym odechciewa się wszystkiego. I to jest moje szczeście, że kupiłem bilet jednodniowy, nie zazdroszczę osobom, które cały dzień spędziły na drugim dniu festiwalu kompletnie przemoczeni.

W związku z pogodą postanowiliśmy szybciej się zebrać i wrócić do domu, ale najpierw... Coś czego nie mogłem sobie darować. 

Parę lat wcześniej, pracując jeszcze w Bydgoszczy, firma wysłała mnie wraz z kolegami na szkolenie do uroczego Krakowa. Przeczesując rynek wieczorową porą znalazłem to, czego szukałem długi czas. Dom Whisky - Piec Art. 

Będąc w stolicy Małopolski, zachęcam Was do wejścia, uraczenia się tymi cudownymi trunkami i posłuchania na żywo muzyki jazzowej, której domem jest również Piec Art. 
Do tego dobra obsługa, która opowie Ci o tym co stoi na półkach. 
A za ulubionego Old Fashioned zapłacisz tylko 12 złociszy.

Warto? Warto... Nawet jak nie lubisz whisky.



Weekend w Krakowie dla dwojga - ILE TO KOSZTUJE ? 

FESTIVAL - 410zł
NOCLEG - 280zł
OBIAD - 120zł
WAWEL - 20zł
DRINKI - zależne od Twojego spustu

Wydaje mi się, że jak na Kraków, nie ma tragedii, mogło być gorzej. A Wy jak sądzicie ? Podzielcie się uwagami w komentarzu.



Komentarze